środa, 19 lipca 2017

Sing into my mouth

Znalazłam dziś, właśnie teraz. Szarpałam kopertę drżącymi rękami. Bo drżą mi ręce ze strachu.

Koperta zaadresowana: Otworzyć 27 lutego 2017

Chrzanów, 27 luty 2007

...Więc jeżeli ten list kiedykolwiek zostanie odnaleziony, otwarty i przeczytany, to już będzie oznaczać, że zachowałam na tyle wyobraźni i wrażliwości, żeby o niego zadbać. Nie zapomnieć, nie zgubić, nie wyrzucić. I czy dalej świat jest taki interesujący? Czy dalej jest taki przerażający? Brutalny? Czy jest ktoś, kto jest dla mnie sensem?
Bo stoję już na skraju. Na zakręcie. Ja dalej nie wiem. Tu dookoła jest nadzwyczajna cisza, piszę. Większość z nich ma plany. Ja nie. Bo nie ma sił? Nie ma celu? To były lata mroczne... I mogły być lepsze. Wiem. 
Ale ja dalej nie wiem, co będzie. To Ty mi musisz na to odpowiedzieć. Czy w końcu przestałaś się bać? Co zrobiłaś potem? Dlaczego? A może już wiesz, czemu dotychczas tak było? Jak z perspektywy wygląda ten czas, który wciąż dla mnie jest ciężarem? A co było z przyjaciółmi, co się z nimi stało, co oni robią?
Piszę na cudzej kartce, niedopasowanej do cudzej koperty. Znak tego okresu. Czy w końcu zaczęłam sama dobierać kolory, fasony, drogi, towarzystwo? Czy zaczyna się czas własnych decyzji? I czy uważasz te 10 lat za zmarnowane? Dalej chcesz to skończyć? Uciec? Masz dom? Czy jesteś malarzem?

Czy jesteś szczęśliwa?





Dziś nie chcę na to odpowiadać